Klimatyzacja za darmo? Panie, tylko w Iranie!

Gorąco, coraz goręcej, pot leje się strugami, arbuzy na szczęście tanieją, ale i tak jedyne o czym myślisz, to: jak się ochłodzić? Albo: jak się ochłodzić i nie zbankrutować? Zmyślni Persowie rozwiązali ten problem setki lat temu!

Niektórzy archeologowie donoszą, że Egipcjanie nawet wcześniej, ale ci archeologowie na pewno są opłacani przez Stany Zjednoczone. Zresztą, niniejsza strona to nie portal polityczny, ani też historyczny, więc do rzeczy: to jak w końcu ochłodzić to powietrze za darmo? No bo taka klasyczna klima to jednak troche prądu zżera...

Wiatrołap irański

A wystarczy zbudować wieżę. Nie wierzę? A jednak. Taka wieża to cuda działa, wiatr łapie, więc wiatrołapem jest zwana (bodgir - z perska). Wiatr, który wpada do środka idzie sobie na dół, tam kierowany jest kanałami do podziemnych cystern z wodą (jak się mieszka na pustyni i się jest przy kasie, to się ma w piwnicy cysterny z wodą), tam gorące powietrze prowokuje część wody do parowania. Takie parowanie zaś potrzebuje energii. Energia ta zabierana jest z gorącego powietrza właśnie. Tak się szczęśliwie składa, że woda potrzebuje dość sporo energii by wyparować (wysokie tzw. ciepło utajone), więc metoda jest stosunkowo efektywna. W ten oto prosty i nie zelektryfikowany sposób dostajemy przyjemne, chłodne i dodatkowo nawilżone powietrze - znacznie lepsze niż ten dławiąco suchy gaz dobywający się z tanich instalacji klimatyzacyjnych we współczesnych budynkach publicznych Jaśnieoświeconej Rzeczypospolitej.


Zaznaczyłem jednakowoż, że "jak się mieszka na pustyni i się jest przy kasie, to się ma w piwnicy cysterny z wodą". Drugi problem - kasa na cysternę - nie jest aż tak ciężki. No to załóżmy, że mieszkamy na tej pustyni - np. w Jazd lub Kaszan w Iranie (skąd pochodzą focie w tym wpisie) - i nie jesteśmy przy kasie, nie stać nas na wielką cysternę w piwnicy. Czy to koniec marzeń o darmowej klimie? Nie do końca. Zauważmy, że po pierwsze już sam fakt, że wieża łapie nam wiatr sprawia, że w domu powietrze się rusza, a to już daje pewne milsze wrażenia, niż stojące powietrze gorące. Ale to nie wszystko: zauważmy, że na naszej pustyni - jak to zwykle na pustyni bywa - w nocy jest stosunkowo chłodno. Nocą ciężkie, chłodne powietrze zakrada się do naszej wiatrowej wieży i spada na dół, do nas, do naszej wesołej sypialni, by schłodzić nasze umęczone codzienną pracą łydki, bicepsiki i plecki (tu każda dyżurna Zawsze Obecna Baba Zamykająca Okno w Przedziale Pociągu powiedziałaby, że nas przewieje, ale jeszcze nie widziałem Irańczyka z katarem). Rankiem zaś wstaje słoneczko, nagrzewając powietrze. To gorące powietrze też przychodzi, więc do naszej wieży i chciałoby wejść do środka (bo wie, jak dobrze gotujemy i że mamy ładną żonę), ale w środku jest już ciężkie zimne powietrze, które ani myśli ustąpić lekkiemu gorącemu. Czyli klima dalej działa.

Stosunkowo ważne jest jednak, by rzeczywiście mieszkać na pustyni, zwłaszcza w przypadku najefektywniejszego scenariusza - tego na bogato, z wodą. W klimacie mniej suchym, niż pustynny - taki jak w centralnym Iranie, i rzeczywiście najwięcej wiatrołapów można spotkać właśnie tam, ale zdarzają się i w Teheranie - powietrze, które posłużyło do odparowania wody, staje się wilgotne, zbyt wilgotne, by dało się z tym żyć. Ale i na to są sposoby - w dzisiejszych czasach są urządzenia elektryczne (czyli jednak...), które wykorzystują efekt ochładzania przez parowanie, a jednocześnie utrzymując stała wilgotność powietrza, mogą być stosowane także w niepustynnym klimacie.

Oczywiście są duże, kwadratowe, biało-szare i nieestetyczne. Co innego niż taki wiatrołap - prawdziwa ozdoba irańskiego domostwa.

Alternatywnie o bodgirach, a także o qanatach i jakczalach pisze Jags, co to spędza Wczasy w Iranie

Dziedziniec jednego z pałaców w Kaszanie, nad którym góruje nasz wiatrołap

Komentarze

  1. Super tekst! Trochę fizyki i egzotyki:)
    Strasznie mi się podoba, że uprawiasz wnikliwy rodzaj turystyki. Bo każdy przeciętny osobnik jadący w takie regiony (i teraz mi trochę głupio na samą myśl, ale mogłabym być jednym z takich właśnie ludzi) chłonąc piękno regionu pomyślałby: "ale fajna wieżyczka, cyknę fotę". I tyle. A u Ciebie to jest jednak inny stopień wtajemniczenia. Gratuluję.:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wpis :) nie wiedziałam, że tak to działa :)
    Szkoda, że w naszym klimacie takie rozwiązanie raczej się nie sprawdzi :

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty