Wojna Izreala z Iranem?

Widzieliście tę informację w Rzeczpospolitej o chęci wszczęcia wojny z Iranem przez Izrael ? Przeczytałem, najpierw sprawdziłem kalendarz - nie, dzisiaj nie jest prima aprilis. Zresztą byłby to raczej niewybredny dowcip. A więc Iran, ten kraj który tak mi się podoba, z milionami przesympatycznych dobrych ludzi, ma być zaatakowany? Tak nagle?

Chodzi jak wiadomo o to, że Iran rozwija swój program nuklearny (niedaleko pustynnego Natanz, niedaleko uroczego Abyaneh zresztą) który mógłby doprowadzić do skonstruowania broni atomowej i użycia jej wobec znienawidzonych syjonistów. Czy rzeczywiście byłby użyty? Trudno powiedzieć. Z jednej strony chociaż Iran zamieszkuje jakieś 70mln sympatycznych dobrych ludzi to u władzy siedzą radykalni i nieobliczalni ludzie, tj. Chomenei i Ahmadineżad. Należy jednak zauważyć, że ekstremalnie powoli, ale jednak się transformuje. Dwa lata temu podczas oszukanych wyborów prezydenckich "coś drgnęło", ludzie wyszli na ulice, w umysłach pojawiła się świadomość sytuacji i determinacja do zmiany. Wtedy protesty nie przyniosły skutku, ale wszyscy czekają ze zniecierpliwieniem na następne wybory, które mogą - i z pewnością przyniosą - zmianę w postaci innego prezydenta i powolną ewolucję prawa (wszyscy ludzie z którymi rozmawiałem w Iranie byli jednocześnie stanowczo przeciwni tak obecnie urzędującej władzy jak i rewolucji: ona nie niesie nic dobrego - mówili) lub ugięcie się władzy pod protestami. Twierdzenie, że z całą pewnością obecnie kierująca Persją elita z pewnością zbombarduje Izrael nie jest do przyjęcia bez dyskusji.

Z drugiej strony mamy Izrael. Cóż oni mogą powiedzieć? Owszem, nie jest pewne że Iran skonstruuje i użyje arsenału nuklearnego, ale nawet jeśli istnieje jakieś 2% szansy na to, to jest to 2% szansy, że kraj o nazwie Izrael praktycznie przestanie istnieć (w pierwszym przybliżeniu). Swoją drogą jednak Izrael jest na tamtym terenie nieproszonym gościem - państwem sztucznie utworzonym po długich wiekach zasiedlenia okolic Jeruzalem przez muzułmanów różnych nacji. Skutek tego taki, że właściwie wszyscy dookoła delikatnie mówiąc nie za bardzo lubią Izrael. W związku z czym w wypadku ewentualnego rozpoczęcia działań wojennych w Iranie (lotniczych, o jakich pisze Rzeczpospolita) błyskawicznie będziemy mieli gigantyczny młyn w samym Izraelu - inwazję chyba wszystkich wojsk sąsiedzkich.

Tymczasem Palestyna właśnie została pełnoprawnym członkiem UNESCO i za chwilę z pewnością stanie się pełnoprawnym członkiem ONZ, a tak zwana społeczność międzynarodowa zdaje się coraz bardziej popierać Palestyńczyków w ich działaniach wyzwoleńczych. W Egipcie istnieje pewne prawdopodobieństwo, że władzę przejmą nieprzyjaźni syjonistom Bracia Muzułmanie. Stany Zjednoczone - największy (jedyny?) przyjaciel Izraela - brną głęboko po pachy w kryzysie a prezydent Obama nie wypowiada się o konflikcie izraelsko-palestyńskim tak jednoznacznie jak jego konserwatywny poprzednik. Prawdopodobnie Izrael z jednej strony czuje, że traci grunt pod nogami, z drugiej zaś stwierdził, że obecnie jest całkiem dobra okazja do przeprowadzenia ataku. We wszystkich państwach regionu panuje niestabilna sytuacja polityczna - rewolucja właśnie zakończyła się lub trwa. W państwach, gdzie rewolucja jest w toku, np. w Syrii, można by było się spodziewać, że reakcja wojskowa będzie wolniejsza i słabsza. Natomiast można wręcz liczyć, że będące świeżo po rewolucji Egipt czy Libia, naciskane przez zachodnich krzewicieli demokracji, w ogóle nie zareagują.

Trudno mówić o powodzeniu takiej wojny. Izrael ma gigantyczną przewagę technologiczną, wobec czego jego działania ofensywne z pewnością szły by wyśmienicie. Zresztą chętnie do tej zabawy dołączyłyby się zapewne Stany (chociaż w dobie kryzysu nie wiem czy Chińczycy utrzymujący Amerykanów będą chętni kredytować im nowe wojenne zabawki). Z drugiej strony jednak przytłaczająca przewaga liczebna połączona z determinacją sąsiadów by wreszcie pozbyć się niechcianego Izraela może doprowadzić do sporych spustoszeń (rewolucje rewolucjami, ale Arabia Saudyjska zawsze chętnie pomoże petrodolarami jeśli sprawa tyczy się zniszczenia Izraela).

Obie wizje: atak nuklearny Iranu na Izrael jak i atak bombowy Izraela na Iran brzmią dla mnie równie przerażająco i niedorzecznie. Miejmy nadzieję, że żadna z tych wizji się nie spełni.

"Ostateczną decyzję Izrael ma podjąć 8 listopada po opublikowaniu raportu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej na temat Iranu."

Dodateczek: no szczęśliwie Izrael się pohamował, ale ciekawe co z tą bronią będzie dalej...

Komentarze

  1. Zaglądałam i zaglądam tu z nadzieją, że przeczytam kolejny wpis, a tu nic. Stagnacja i niezmienność.
    Dlatego, mój apel, to: Wojtku, napisz coś w końcu!:-)
    A jak nie, to spodziewaj się, że niezadowolone tłumy wyjdą na ulice i będą skandować: No-wy post, NO-WY POST!!!
    KrP

    OdpowiedzUsuń
  2. : ))

    Baaardzo mi miło, że ktoś czeka : )

    W tym tygodniu postaram się coś zamieścić.
    A tak w ogóle to na początku grudnia (tzn. 1szego) będzie slajdowisko, ale to jeszcze ogłoszę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda na to, że Izrael na poważnie się przymierza teraz. Chce sobie nowe bombki kupować ;/ Sądzisz, że będzie dym?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sądzę szczerze mówiąc. Z przeczuć i z tego co czytałem. Straszą się nawzajem jedni i drudzy. Wydaje mi się, że de facto Izrael jest w dużo gorszej pozycji. Europa jest mu niezbyt przychylna, nie mówiąc już o Rosji i Chinach. W Stanach idą wybory, Obama nie podejmie żadnej poważnej decyzji tego typu (tzn. żeby np. pomóc w tego typu wojnie). A sam Izrael ma za małe zaplecze, żeby coś ugrać w tego typu wojnie. Iran jest jednak dość daleko, a muszą tam nie tylko dolecieć, ale i wrócić, trzeba tankować w międzyczasie, a zdaje się, że Izrael nie ma zbyt wiele sprzętu tego typu (phantomy f-4c?)... No, ale popytam swych perskich znajomych co o tym sądzą ; )

    No i tak jak już pisałem nie należy lekceważyć potencjału militarnego samego Iranu oraz sąsiadów Izreala. Wydaje mi się, że rozpoczęcie wojny przez Izrael byłoby samobójstwem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty