W trakcie: rowerem przez Amerykę



Podróż rozpoczęła się w październiku 2013 roku. Przemyślana na rok i z początku dość pospieszna, szybko zwolniła tempa. Okazało się, że jest dużo ciekawych rzeczy, które można robić i czuć, będąc w drodze. I że taka podróż jest zupełnie inna niż ta planowana cztery lata temu.

(Asunción, kwiecień 2017 r.)


Orientacyjna mapa: trasa zaznaczona na czerwono
Dokładne mapy dostępne w zakładce Ameryka Łacińska: mapy 
Ostatnia aktualizacja map: 31.07.2017



Kilometry: 29818 (=1473+3721+4268+4472+4465+3447+2626+5346)
Najwyższe wzniesienie: 4890 m n.p.m., Punta Olimpica, Peru
Kraje: Meksyk, Belize, Gwatemala, Salwador, Honduras, Nikaragua, Kostaryka, Panama, Kolumbia, Wenezuela, Brazylia, Ekwador, Peru, Boliwia
Ulubiona potrawa: tortilla nadziewana fasolą (pupusy, czyli draniki po salwadorsku)
Obecna lokalizacja: Ciudad del Este, Paragwaj
Kierunek: Curuguaty, Paragwaj
Sprzęt: Sprzęt: dwa kółka, namiot i cała reszta
Wymienione części rowerowe: linki hamulcowe (przód i tył), klocki hamulcowe (dwa razy przód, raz tył), klamki hamulców, bagażnik, zamiana tylnej opony z przedni, w San Jose remont generalny po 6 tysiącach kilometrów i w ramach przygotowania do jazdy po Andach: nowy łańcuch, wolnobieg i przerzutka i przednie zębatki (mam teraz trzy blaty zamiast dwóch), znów klocki hamulcowe, łańcuch, szprycha w tylnym kole, (Maracaibo:) wolnobieg, łańcuch, klocki hamulcowe i przegląd osi, opony (Caracas, po ponad 10 tys. km), zestaw bieżni, konusów i kulek wraz z osią do tylnego koła, szprycha w tylnym kole, łańcuch+przerzutka+wolnobieg, znów oś i reszta, jedna szprycha z tyłu, łańcuch, komplet piasta+oś+łożyska (bo sam komplet oś+łożyska który sprzedają w Wenezueli to straszne dziadostwo), zestaw szprych do tyłu, opona tylna na przód i vice versa, łańcuch+wolnobieg, dokupiony bagażnik do przodu wraz z wiklinowym koszykiem, opony (Pereira, po 17 tys. km), łańcuch, klocki hamulcowe tył, łańcuch, łańcuch, zestaw przerzutka+ wolnobieg+ łańcuch+ zębatki przednie, a także opony (Lima, po 23 tys. km), łańcuch, linka przerzutki przedniej, łańcuch, przednia oś wraz z łożyskami, konusy i łożyska tylnej osi, łańcuch+wolnobieg
Zużyte pary klapek: cztery
Zużyte kapelusze: sześć
Zdjęcia: wszystkie galerie

San Jose, Kostaryka (fot. Ashley Strong)
Bogota, Kolumbia (fot. Piotr Strzeżysz)
Quito, Ekwador (fot. Andres Hidalgo)


Czytane w drodze:
  1. Revolucin Mexicana
  2. Luciernagas de El Mozote (Rufina Amaya, ciekawa opowieść o jednej i chyba największej z masakr salwadorskiej wojny domowej dokonanej przez wojsko na bezbronnej ludności wiejskiej: opis aktów barbarzyńskich wraz z tłem historycznym i społecznym)
  3. Popol Vuh ("biblia" Majów, specyficzne)
  4. Del subdesarrollo al socialismo (Che Guevara i Fidal Castro, przegadane)
  5. Cancion hispanoamerica: entre literatura y folclore (ogólnikowe, ale fajne przykłady)
  6. Demonio y señorita Prym (Coelho, do szybkoczytactwa, trochę jak McLean - czytasz jedną książkę i już wiesz jakie będą wszystkie inne)
  7. Costa Rica en el siglo XX: luchas sociales y conquistas laborales (uniwersytecki, przybliżające tajemnicę czemu w Kostaryce mają, a w innych krajach nie)
  8. Cuentos panameños (przesłabe, no ja się nie dziwię, że w Panamie nikt nie czyta książek)
  9. ¡Basta, ya! (miałem czas tylko na fragmenty: rzeczowe, historyczne opracowanie dot. kolumbijskiej wojny domowej, dostępne online)
  10. Nos matan y no es noticia (Ricardo Ferrer Espinosa / Nelson Javier Restrepo Arango, zbiór ciekawych faktów o masakrach na rzece Atrato, dostępne online)
  11. De amor y otros demonios (Marquez, no strasznie trudne słownictwo)
  12. Las venas abiertas de America Latina (Eduardo Galeano, podstawowa lektura dla wybierających się do dowolnej z Ameryk przedstawiające historyczne podstawy i obecną sytuację wyzysku państw południa przez państwa północy; istnieje polskie tłumaczenie wydane przez Wyd. Literackie pod tytułem Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej)
  13. Patas arriba: la escuela del mundo al reves (Eduardo Galeano, podobnie jak powyższa pozycja: rzeczoa i oparta na faktach demaskacja frazesów wolnego rynku i cudów społeczeństwa konsumpcyjnego, tym razem nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale i na całym świecie)
  14. Caracas desde el retrovisor: La ciudad vista a través de sus taxistas (Ángel Zambrano Cobo, jak w tytule: Caracas widziane oczami taksówkarzy, pomysłowe, zrobione tak sobie, ale z bardzo pozytywnym wydźwiękiem, który jest mocą tej książki: krytyka, która przechodzi w miłosną laurkę) 
  15. La Gran Farsa (Alberto Quiros Corradi w roli koordynatora, zestaw esejów w których przeszło dwudziestu autorów chce ukazać, że pod każdym względem - ekonomicznym, socjalnym, wojskowym etc. - kilkanaście lat rządów Chaveza to farsa: teksty sa bardzo nierówne, niektóry to dość jałowe narzekanie bez większych podstaw, chociaż zdarzają się porządne, poparte konkretnymi faktami i dobrze napisane artykuły)
  16. Petroleo y desmadre (Victor Salmeron, świetna książka, może najlepsza z czytanych w drodze: bardzo dobry warsztat, język, płynność; historia Wenezueli od pierwszego poważnego boomu naftowego w 1973 roku, ukazująca jak wiele problemów może przynieść nadmiar pieniędzy, autor dzięki swej erudycji w temacie potrafił z działalności różnych rządów i z pozoru odmiennych sytuacji unaocznić to, co jest istotnie problemem kraju)
  17. Esta Revolucion no tiene vuelta atras (przemówienie Hugo Chaveza z początku 1997 roku, oczywiście pierwsze pytanie jest czy skoro mowa o "vuelta atras" czyli powrocie do tyłu istnieje "vuelta adelante" czyli powrót w przód; poza tym książka ukazuje króla politycznych mówców w całej krasie - chociaż się czyta, a nie słucha, wrażenie i tak jest wielkie, gośc ma dar, inteligentny facet, umie wciskać kit jak mało kto)
  18. Gasolina (Eduardo Febres, opowiadanka z Caracas, charakterystyczne) 
  19. Ni tan cheveres, ni tan iguales (Gisela Kozak, lekka i ironiczna, ale jednak analiza socjologiczna wenezuelskiego społeczeństwa, warte uwagi) 
  20. El fantasma de la Gran Venezuela: Un estudio del mito del desarrollo y los dilemas del petro-Estado en la Revolucion Bolivariana (Emilio Teran Mantovani, trochę ciężkawa analiza stanu państwa, ale o tyle ciekawa, że krytykuje rząd z pozycji prorządowych właśnie)
  21. La picardía del venezolano o el triunfo de Tío Conejo (Axel Capriles M., ciekawa analiza historyczno-psychologiczna wenezuelskiej duszy)
  22. El Tunel (Ernesto Sabato, powoduje to, co powinna powodować dobra literatura, czyli daje do myślenia, warto)
  23. La Familia Popular Venezolana (Alejandro Moreno Olmedo, treściwe, mocne, dyskusyjne, naukowe spojrzenie na wenezuelską rodzinę i społeczeństwo) 
  24. Venezuela: 1830 a nuestros tiempos (Rafael Arraiz Lucca, historia Wenezueli, czyli jak kolejni prezydenci, dyktatorzy i dowódcy dawali w mordę swoim poprzednikom, żeby przejąć władzę, treściwe) 
  25. El laberinto de los tres minotauros (J.M. Briceño Guerrero, doskonała lektura: autor rozbiera na czynniki pierwsze skomplikowaną mieszankę kulturową Ameryki Łacińskiej, obowiązkowa lektura dla zrozumienia złożonej latynoamerykańskiej duszy) 
  26. Doña Barbara (Romulo Gallegos, po prostu dobra, solidna powieść, taka w starym, dziewiętnastowiecznym stylu, choć to już rok 1929: postaci z krwi i kości, niebanalna fabuła, a wszystko wpisane w cuda natury beskresnych równin południa Wenezueli, polecam z radością, szczególnie tym, którzy te równiny - Los Llanos - mieli okazje poznać)
  27. Las lanzas coloradas (Arturo Uslar Pietri, prawie równolatka doni Barbary, a jak bardzo różna: powieść - nazwijmy to - technicznie nowocześniejsza, ale jakoś bez tej miłoścci do ziemi, która bije od Romulo: od razu widać kto tutaj operuje chętniej lewą a kto prawą półkulą; wojna o niezależność kolonii przedstawiona z drugiego planu, ciekawe)
  28. Simon Bolivar y nuestra Independencia (Nestor Kohan, czyli historia wojen o wyzwolenie Ameryki według argentyńskiego komunisty: jak odcedzić wszystkie zdania o istotności czytanych faktów dla współczesnej młodzieży walczącej, to wychodzi zupełnie ciekawa lektura)
  29. La piel del lagarto (Jorge Rodriguez Gomez, opowiadania chavistowskiego burmistrza Caracas, bynajmniej nie polityczne: połowa to historie z życie medyka - Rodriguez jest psychiatrą - lądującego co rusz w łóżku z kolejnymi pacjentkami. Treść lekka, forma i język - wyborne.)
  30. La casa del verbo (Jose Manuel Briceño Guerrero, właściwie taka książka-nie książka: fragmenty dzieł Guerrero publikowanych w przeciągu całej długiej kariery literacko-naukowej od 1962 do 2009 roku. Filozof zdumiewa już samą ilością podejmowanych tematów. Przekrój historyczny unaocznia zmianę stylu i rodzi wniosek, że lekkość wyrażania trudnych zagadnień prostymi zdaniami przychodzi z wiekiem. Poza tym każdy fragment mimo oderwania od całości broni się niezależnie i można coś z niego wyciągnąć dla siebie.)
  31. El general en su laberinto (Gabriel Garcia Marquez, ostatnia tułaczka Simona Boliwara w literackim spojrzeniu magiczno-realistycznego dziennikarza z Aracataki, albo: historia w wersji cielesnej, zmysłowej, dytykalnej.)
  32. Sybil (Flora Rheta Schreiber, przypadek historyczny dziewczyny z szesnastoma osobowościami, ciekawy temat ale książka napisana w stylu okrutnie nudnym) 
  33. Salsa y control (Jose Roberto Duque, opowiadania z faveli, takie tam, bez szału, troche efekciarstwa w słownictwie)
  34. Estravagario (Pablo Neruda, wiersze, bywa że dobre, bywa nawet, że bardzo dobre, jak Cierto cansancio na ten przykład) 
  35. Los nuevos amos de la tierra (Stefano Liberti, reportaż o land grabbing, czyli gromadzeniu ziem trzeciego świata przez koncerny międzynarodowe)
  36. Historia de la Nacion Latinoamericana (Jorge Abelardo Ramos, wspaniała, kompletna historia Ameryki Łacińskiej jako jednego narodu, niezbędne dla zrozumienia politycznej historii kontynentu, plus ciekawe spojrzenia na Europę z zewnątrz Europy) 
  37. Tańczymy już tylko w zaduszki (Hawranek-Opryszek, technicznie perfekcyjny, treściowo europocentryczny i tendencyjny zbiór reportaży o Ameryce Łacińskiej)
  38. Cien años de soledad (Gabriel Garcia Márquez, bo tłumaczenie to nie to samo co orginał)
  39. Memoria de mis putas tristes (Gabriel Garcia Márquez, ostatnie dzieło Gabriela, krótkie, barwne i ogólnie warto, chociaż przełomu w literaturze to tym nie zrobił)
  40. Nueva Historia del Ecuador, Volumen 6: Independencia y Periodo Colombiano (koordynatorzy: Carlos Landazuri, Jorge Núñez, historia niepodległości Ekwadoru, konkretna analiza sytuacji politycznej na przełomie XVIII i XIX wieku, dobre, niestety miałem okazję przeczytać jedynie połowę)
  41. Ecuador: de Banana Republic a la No Republica (Rafael Correa, książka prezydenta Ekwadoru tłumaczące finansowe matactwa rządu i organizmów międzynarodowych, nierówna w stylu - czasem zbyt zawiła, czasem zbyt banalna - ale od początku do końca interesująca i warta lektury) 
  42. Manuela Saenz: La Libertadora del Libertador (Alfonso Rumazo, literacko przeciętne, historycznie ciekawa biografia Manueli z barwnymi detalami z epoki)
  43. Patologia Transformacji (Witold Kieżun, znów: literacko przeciętne, natomiast jeśli chodzi o treść, to czyta się z zapartym tchem; książka ktora powinna stanowić punkt wyjścia do każdej dyskusji o transformacji w Polsce, o strukturze gospodarczej i politycznej naszego kraju)
  44. Resumen de Historia del Ecuador (Enrique Ayala Mora, czyli historia Ekwadoru na stu dwudziestu stronach autorstwa weterana dziedziny, polecane jak najbardziej)
  45. Szachinszach (Kapuściński, zawsze dobrze powtórzyć dobre lektury)
  46. Atahuallpa (Benjamin Carrion, historia konkwisty Peru w wydaniu literackim)
  47. El Lazarillo de Tormes (autor anonimowy, kwiat literatury pikarejskiej XVI wieku) 
  48. La Casa Verde (Mario Vargas Llosa, mistrzostwo świata z technik narracyjnych) 
  49. La rebelion de Tupac Amaru (Carlos Daniel Valcarcel, ciekawy element historii peruwiańskiej opisany w nieciekawym stylu - przynajmniej dla mnie - tj. kładąc nacisk na nieznaczące szczegóły dotyczące miejsc i dat poszczególnych bitew, zamiast na opis procesu społecznego) 
  50. Siete Ensayos de Interpretación de la Realidad Peruana (Jose Carlos Mariategui, eseje wyjaśniające wiele nawet ze współczesnego Peru, chociać książka napisana blisko sto lat temu, bardzo warte polecenia, chociaż trzeba przyznać, że eseje o edukacji i literaturze są przegadane i przesycone aktualnymi konfliktami personalnymi) 
  51. Święty Wojciech (Anna Pobóg-Lenartowicz, no, niezły agent z tego Wojciecha był!) 
  52. Sen powrotu (Piotr Strzeżysz, bardzo ciepła jest ta książka)
  53. Conversacion en la Catedral (Mario Vargas Llosa o życiu niespełnionym)
  54. Cuentos decentes (Guido Alcalá, opowiadanie z rzeczywistości paragwajskiej w ciekawych formach)
  55. Historia del Paraguay (red. Ignacio Telesca, historia żywa, taka z cytatami z epoki i pogłębionym kontekstem społecznym, zwłaszcza ciekawy rozdział o języku guarani)
  56. Relatos de la Triple Alianza (ed. Servilibro, zbiór opowiadań z wojny, jedne lepsze, drugie gorsze, ładne wydanie, dobry papier)
  57. El hombre que plantaba arboles (Giono i Glasauer, krótkie, bardzo konkretne, bardzo dające do myślenia, inspirujące)
  58. Pobres y desiguales: notas sobre la pobreza y la desigualdad en Paraguay (Daniel Mendonca, książka napisana niepotrzebnie: kilka liczb, kilka zdań z podstaw organizacji państwa i tyle, szkoda papieru, takie dane bez wysiłku znajdzie się na wikipedii)
  59. Cartas del Paraguay (Juan i Guillermo Parish Robertson, wersja Editorial Intercontinental, listy z Paragwaju z początku XIX wieku)
  60. Historia de la Comunidad Estacion (Mario Baez Balmaceda, historia małej wioseczki nad rzeką Pirapo)
  61. Contra el Olvido (Alcibiades Gonzales Delvalle, opowieści z czasów Stroessnera)
  62. Agrocombustibles: el negocio agrario (BASE Investigaciones Sociales, ciekawe dane o biopaliwach i ich dewastacyjnym wpływie na środowisko naturalne, dostępne online)

Słuchane w drodze:
  1. Listy z Gwatemali do matki (Bobkowski, dobre, choć nie tak dobre jak...)
  2. Szkice piórkiem (Bobkowski, czyta Adam Ferency, rewelacja, słuchane fragmentami dwu- i wielokrotnie)
  3. Jaszczur (Balzac, długie, bogate, a potem aż dziwne, że się kończy)
  4. Dziadek do orzechów (Hoffmann, no jakoś nie zdarzyło mi się wcześniej przeczytać, a na rowerze jest czas na wszystko)
  5. Europa między wschodem a zachodem  (Norman Davies, taka książka o wszystkim)
  6. Boże Igrzysko: Historia Polski (Norman Davies, bardzo dobre)
  7. Na tropach smętka (Melchior Wańkowicz, jak wyżej, znaczy: polecam, co za polot, swoboda, a jednocześnie elegancja!)
  8. W rajskiej dolinie wśród zielska (Jacek Hugo-Bader, zbiór reportaży z ZSRR tuż po jego rozpadzie, warte posłuchania)
  9. Taksim (Andrzej Stasiuk, narkotycznie wciągająca gawęda najwyższej próby, może grozić zdrowiu psychicznemu, powinna być wydawana na receptę)
  10. La Guerra de la Sed (Guadi Calvo, fikcyjna historia oparta na realiach wojny o Chaco między Paragwajem a Boliwią: taka paragwajska odpowiedź na MacLeana) 
  11. The Capital (Karl Marx, fragmenty)
  12. Siedem nawyków skutecznego działania (Stephen Covey, inspirujące) 
  13. Nieszczęsny dar wolności (Tischner, trzeźwe spojrzenie na wolną Polskę wczesnych lat 90)
  14. Jest alternatywa (Czesław Bielecki, krytyczna analiza przemiany w Polsce, chociaż daleko jej do głębi i twardej analizy w oparciu o dane przeprowadzonej przez Kieżuna)
  15. Zakłada domu Usherów (Poe, opowiadanie, bez szału)
  16. Kobieta trzydziestoletnia (Balzac, Balzac jak to Balzac - klasa, subtelny portret psychologiczny kobiety) 
  17. Atlantyk-Pacyfik (Melchior Wańkowicz, osobliwa okazja by zobaczyć jak ojciec polskiego reportażu opisuje Disneyland)
  18. Wojna nie ma w sobie nic z kobiety (Swietłana Aleksijewicz, "Napisać taką książkę o wojnie, żeby niedobrze się robiło na samą myśl o niej, żeby sama myśl była wstrętna. Szalona. Żeby nawet generałom zrobiło się niedobrze.", to się udało i pewnie za to autorka dostała nagrodę Nobla: może gdyby wszyscy przeczytali książkę Swietłany, nikomu na świecie wojna nie przyszła by już do głowy)
  19. Moje pierwsze boje (Józef Piłsudski, przyjemne, i takim ładnym, piłsudskim akcentem czytane)
  20. Dowody na istnienie (Hanna Krall, reportaż subtelny)
  21. Busz po polsku (Ryszard Kapuściński)
  22. Nocny Złodziej (Adam Szustak)

Namiot, rower no i ja (Gran Sabana, Wenezuela)

Komentarze

  1. Witaj :) No jestem pod wielkim wrażeniem :) !!!! rowerkiem taki kawałek to całkiem przyzwoicie :) najdłuższą trasę jaką pokonałem na rowerze to z Londynu do Oxford i to był całkiem spory wyczyn, ale tutaj to proszę bardzo - inspiracja :)
    Od roku mieszkam na Filipinach, co prawda nie jest tu zbyt bezpiecznie na rowerze, gdyż ruch drogowy jest nie za bardzo zorganizowany i nie czuł bym się zbyt bezpiecznie, nawet poruszając się motorem omijam pędzące autobusy niejednokrotnie spychające mnie z drogi... Moim planem na październik jest Islandia :) Życzę powodzenia i bezpiecznej drogi :) już nie mogę doczekać się na następny wpis :) Pozdrawiam serdecznie z gorących Filipin :) Oraz zapraszam na swojego bloga poświęconego życiu na Filipinach oraz moich przemyśleniach :)
    http://poszukujacraju.blogspot.com
    Tomasz i Jhing :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczna sprawa! Podziwiam i zazdroszczę, a że zazdrość to bardzo brzydkie uczucie, to mam nadzieję, że coś z nią (i ze sobą) w końcu zrobię! :D

    P.S. Aaach Hoffmann... Z Hoffmanna pisałam magisterkę. Polecam właściwie wszystko, jeśli Ci kilometrów starczy. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna wyprawa,podziwiam odwagę. Wielki ZUCH z Ciebie. Taka wyprawa to moje marzenie
    chociaż w tym roku w planie Albania - pierwsza taka egzotyczna. Skąd akurat przykład miejscowości Dzików{mieszkam w Lubaczowie} czy aby dlatego że A.Wajda tu kręcił? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za dobre słowo. A co do Dzikowa, to nie wiem wprawdzie co Wajda tam kręcił, ale zwyczajnie przejeżdżałem tam kiedyś rowerem, i ta kopuła cerkwi wyrastająca nagle sponad drzew zapadła mi w pamięć : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze raz wielki szacun dla Ciebie. Twoja wizyta u zapatystów to naprawdę
    Mistrzostwo Świata. Co do miejscowości Dzików to właśnie w tej cerkwi i w jej pbliżu Wajda kręcił "KATYŃ" Pozdrawiam i życzę osiągnięcia celu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znalazlam informacji jak wygladalo przedostanie sie miedzy Panama a Kolumbia. Czy jest to mozliwe droga ladowa? Wiekszosc blogow pisze ze NIE a i Twoja mapa nie mowi w pelni jednoznacznie. Moglabym prosic o info jak to aktualnie wyglada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, lista linków na górze nie jest aktualizowana od jakiegoś czasu, biję się w pierś. Te sznurki ci pomogą:

      http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/2014/09/jak-przekroczyc-przesmyk-darien.html
      http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/2014/10/przekroczyc-darien-mieszkac-w-darien.html

      Usuń
  7. Dziękować :), dobry opis... choć trochę zawiedziona jestem ze żaglówka tak drogo bo na to miałam chęć największą

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku jak ja Ci zazdroszczę ! Jak patrze na te wszystkie zdjęcia to mam ochote w jednej chwili rzucić wszystko i jechać gdziekolwiek :D
    pozdrawiam, Pamela :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy w trakcie swojego wyjazdu posiadasz jakies ubezpieczenie zdrowotne? Jesli tak to czy moglabym prosic o podzielenie sie gdzie, co i jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, dzięki że mi przypomniałaś. Ubezpieczenie mi się skończyło w grudniu 2014, miałem kartę ISIC. No więc musze sobie teraz coś zakupić, jako że mam wciąż poniżej 30 lat, to się łapię na kartę Euro.

      Usuń
  10. Sporo pozwiedzasz, tylko pozazdrościć, choć jak już koleżanka wyżej napisała to nieładne uczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wybieram się z kumplami do Wenezueli, chce zobaczyć las deszczowy, spać w indiańskiej wiosce, płynąc po Orinoko. W związku z tym zastanawiam sie, czy bede mógł za to płacić w boliwarach, czy wykupienie "wycieczki"/przelotu do rezerwatu odbywa sie tylko w dolarach/euro?

    Pozdrawiam
    Kuba

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze to b€dziesz miał problem, bo Indianie żyją tylko w książkach Cejrowskiego. No, i w Indiach. Do konsultacji: http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com.co/2016/03/o-tym-jak-musiaem-uciekac-przed_11.html . Nad Orinoko żyje naród Warao i kilka innych.

    Co do drugiego pytania, to w praktyce nie wiem, bo nigdy nie korzystałem z usług agencji turystycznej, ale domyślam się, że obie formy płatności będą dobre. Wenezuelczycy też podróżują i na ogół nie mają dolarów.

    No właśnie, a jeśli już o dewizach mowa: dolar w Ameryce lepszy niż euro.

    OdpowiedzUsuń
  13. cześć, cały czas rozważam Amerykę Łacińską. Chciałbym Cię zapytać o kwestie noclegów na dziko. Jak to się ma z niebezpieczeństwem o którym można przeczytać. Bo w nocy mało kto podróżuje. czy mógłbyś napisać coś więcej na ten temat ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się składa, że kiedyś nawet taki post napisałem: 10 amerykańskich nocy: http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/2013/11/z-jukatanu-az-do-chiapas-wykonany-skok.html

      Post, z którego się dowiesz, że no po prostu nie ma reguły: każdej nocy szukasz gdzie popadnie (a raczej: gdzie ty popadniesz).

      Jeśli chodzi o noclegi tak całkiem na dziko-dziko, to są one dość rzadkie. W Ameryce Łacińskiej, przynajmniej tej międzyzwrotnikowej (bo w Argentynie to jednak inna sprawa) przestrzeń albo jest ogrodzona, albo zarośnięta gęstą dżunglą, albo obie te rzeczy na raz. Dlatego koniec końców szukasz na boiskach szkolnych, u strażaków, na stacjach benzynowych, albo najzwyczajniej w świecie podchodzisz do domu i pytasz czy można się rozbić w ogródku: czasem w takich wypadkach zostaniesz zaproszony do środka i nakarmiony. Noclegi na dziko zdarzają się w wyższych partiach gór czy w takich miejscach jak wenezuelska Gran Sabana (dużo nieogrodzonej niezarośniętej przestrzeni).

      Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to jestem wyznawcą teorii głoszącej, że niebezpieczne są miasta. I chyba nawet mam racje. Przez ostatnie prawie trzy lata rozbijam namiot POZA miastami i nic mi się nigdy nie stało. Czasem nawet rozbijam się w miejscach widocznym, np. na otwartym boisku we wsi, które widzi połowa mieszkańców, a druga połowa dowiaduje się natychmiast po moim przyjeździe. Wydaje mi się, że to nawet lepiej: a niech wszyscy wiedzą, to się nawet czasem mną zaopiekują. Oczywiście należy zawsze użyć szóstego zmysłu podróżnika, który powie ci, czy wieś jest bezpieczna czy nie. To się czuje. A czasem nawet widzi: jak domy bez ogrodzeń, jak drzwi pootwierane, to znaczy, że bezpiecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty