Udało się: Robert wrócił do Polski!

Kilka miesięcy temu, w grudniu 2013 roku, pisałem o Robercie, który utknął w Gwatemali i potrzebuje pomocy, by się z niej wydostać. Zareagowaliście właściwie błyskawicznie: w mniej niż trzy tygodnie udało się zebrać 1564zł na to, by umożliwić Robertowi powrót do Polski.

Tak jak pisałem, mimo uzyskanych pieniędzy, powrót nie był taki łatwy. Trzeba było najpierw uzyskać paszport w Ambasadzie RP w Meksyku (w Gwatemali takiej nie ma), która to ambasada nie paliła się do roboty. Natomiast budowa, na której pracował Robert koło jeziora Atitlan dobiegła końca: przeniósł się więc do Quetzaltepeque, pod skrzydła ojca Bogdana, którego poznałem w grudniu. Paszport w końcu udało się uzyskać, a nastepnie prześlizgnąć się do Meksyku i Cancun, skąd odchodzą tanie loty do Europy. Cancun - Madryt, Madryt - Barcelona, Barcelona - Warszawa, Warszawa - Rzeszów. 15 maja 2014 roku, po ponad dwudziestu latach za granicą, Robert wrócił na Podkarpacie. I bardzo Wam za to dziękuje.

Teraz chciałbym się z Wami rozliczyć. Pieniądze, które wpłacaliście, spożytkowałem na następujące cele:
  • lot Cancun - Madryt: 988,95zł
  • opłata wyjazdowa z Meksyku: 86,50zł
  • lot Madryt - Barcelona: 219,32zł
  • lot Barcelona - Warszawa: 304,28zł
  • autobus Warszawa - Rzeszów: 16zł

W sumie 1615,05zł. Jeśli ktoś ze wpłacających chciałby otrzymać potwierdzenia tych transakcji (kopie biletów z potwierdzeniami przelewu i skan przekazu pieniędzy dla Roberta na cele opłaty wyjazdowej poprzez MoneyGram) - proszę o kontakt.

Wszystkim, którzy pomogli Robertowi w powrocie, czy to poprzez przelew pieniędzy, czy przekazywanie dalej informacji o akcji, czy dobre słowo i życzliwy uśmiech, serdecznie dziękujemy, i ja, i Robert! Bardzo się cieszę, że udało nam się zrobić coś razem, razem pomóc komuś w bardzo konkretny sposób. I cieszę się, że mam TAAAKICH Czytelników : ).

Udało się!

Komentarze

  1. Udało się zrobić coś dobrego. I strasznie jestem dumna z tego, że się udało. To wiadomość dnia!:)
    Trudne jest do wyobrażenia sobie przebywanie przez dwadzieścia lat na obczyźnie bez chęci, bez radości i bez perspektyw i do tego z pogarszającym się stanem zdrowia.
    Robert na tysiąc procent nie spodziewał się w grudniu, że w maju będzie w Polsce. Wniosek z tego taki, że dobrze spotkać Cię , Wojtku na swej drodze, bo może być to spotkanie odmieniające życie.:)

    Z niecierpliwością czekam na historię losów Roberta, bo pewnie miał niezłego stracha, a i powrót po tylu latach do łatwych pewnie nie należał.

    Kibicuję mu z całego serca i mam nadzieję, że teraz będzie już tylko dobrze.

    Jestem dumna z nas wszystkich, że coś tak fantastycznego udało się razem zrobić. Warto było.

    K.

    OdpowiedzUsuń
  2. To fantastyczna wiadomość! Dobrze, że się udało. Ciekawe, jak on teraz będzie postrzegał Polskę.

    A teraz pomóżmy tak skutecznie Dominice. Głosujmy, kochani!

    A Wojtkowi dziękujemy za inicjatywy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty