Poznaj Paragwajczyka poznaj Paragwaj [wideo]

Ludzie w Paragwaju - podobnie jak w Polsce - są bardzo podzieleni. 

I to nie tylko w sensie politycznym. Paragwajczyk to niemal zawsze syn imigrantów, którzy przyjeżdżali z różnych krajów i w różnych latach. Dziś "prawdziwy" Paragwajczyk nienawidzi Paragwajczyka o pochodzeniu brazylijskim, bo tamten zawłaszcza sobie połowę kraju. Ten brazylijski z kolei nie znosi - i z wzajemnością - chłopów bez ziemi, bo ci siłą włażą mu na pola. Wszystkich chłopów w ogóle nie znoszą miastowi z Asuncion, bo chłopi - jak mówią - zamiast pracować, blokują stołeczne ulice podczas protestów. Chłopi natomiast klną siarczyście na latyfundystów, przez których nie ma już ani gdzie sadzić, ani gdzie zbierać. Potomkowie Polaków i Ukraińców mówią, że Paragwajczycy kradną, a Paragwajczycy - że Polacy się nie myją. Ludności rdzennej nikt nie lubi, bo żebrzą na skrzyżowaniach i chodzą brudni. Ludność rdzenna z Chaco z kolei nie za bardzo lubi niemieckojęzycznych Menonitów z Filadelfii bo ci wycięli w pień połowę lasów, zwierzęta powymierały i nie ma już na co polować. Menonici natomiast skarżą się na Paragwajczyków bo tamci od dziesięcioleci nie mogą ukończyć drogi międzynarodowej do Boliwii. Szepcze się o autonomii. W Villarrica - o niepodległości, chociaż żartem. 

Czuje się dużo nienawiści. Nienawiści między ludźmi, którzy najczęściej nigdy się nie widzieli. A bardzo łatwo jest nienawidzić brata, którego nigdy się nie widziało. Brata, którego twarz oglądam, którego głos słyszę, którego normalności dotykam, nienawidzić jest trudniej. 

Projekt "Poznaj Paragwajczyka poznaj Paragwaj" [Conozca al paraguayo conozca al Paraguay] ma być próbą pokazania Paragwaju poprzez osobiste historie jego mieszkańców. Chciałbym, by w ten sposób Paragwajczyk mógł zobaczyć twarz swojego brata. Dla ludzi z poza Paragwaju niech będzie to sposób na poznanie tego najmniej rozpoznawalnego kraju na kontynencie. Poznanie nie poprzez krajobrazy, statystyki eksportu czy atrakcje turystyczne, a poprzez samych Paragwajczyków. 

* * *

Chodzi o to, że powstał pomysł na film dokumentalny. Historia jest mniej więcej taka, że zacząłem się bawić kamerą kręcąc serię miniatur "Dzień podróży w dwie minuty". Nie jest to oczywiście praca godna Oscarów, ale zabawa mi się spodobała a temat podróży wydał mi się wyczerpany. To było dokładnie tak, jak w przypadku tekstów na blogu: pierwsze teksty, jeśli ktoś pamięta, traktowały o podróży jako takiej. Obecnie - już bardzo rzadko. W Paragwaju zacząłem robić wywiady. Niżej zamieszczam sześć z nich: tych, które doczekały się już edycji i napisów po polsku. Z czasem w głowie i w rozmowach z R. i z J. wykrystalizowała się idea, że film dokumentalny średniometrażowy w formie kolażu ludzkich historii - historii ludzi o różnych pochodzeniach, podłożach kulturowych i geograficznych - to zupełnie nie głupi pomysł.

Reżyserem ani kamerzystą nie jestem, ale - jak to mówią - "Caminante, no hay camino, se hace camino al andar", czyli "Piechurze, nie ma szlaku, szlak powstaje podczas marszu". Kolejne wywiady się tworzą, coś tam z tego wyjdzie, miejmy nadzieję.


1. Pedro, technik ogrodnictwa z Chololo



2. Tadeusz Nita, Paragwajczyk polskiego pochodzenia



3. Carlos Ocampo, Kolumbijczyk, podróżnik, od dłuższego czasu w Paragwaju



4. Moara Benetti, pastorka kościoła protestanckiego, Paragwajka pochodzenia brazylijskiego



5. Mario Baez, nauczyciel z powołania i działacz społeczny



6. Lutgard Van Dyck, artystka belgijskiego pochodzenia




Komentarze

  1. No wypisz wymaluj jak w Polsce ;DD

    OdpowiedzUsuń
  2. E, a co z napisami polskimi? Poza tym świetny pomysł. Najważniejsza wiedza w życiu to wiedza o innym człowieku. A swoją drogą "A bardzo łatwo jest nienawidzić brata, którego nigdy się nie widziało. Brata, którego twarz oglądam, którego głos słyszę, którego normalności dotykam, nienawidzić jest trudniej" brzmi zupełnie jak ze "Straży nocnej" Pratchetta (polecam)

    OdpowiedzUsuń
  3. Są napisy, są, trzeba tylko tam kliknąć w ikonkę "napisy" w prawym dolnym rogu.

    A jeśli zbiegłem się myślą z Pratchettem, to przypadkiem, bom nie czytał.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty