Wakacje 2012, góry, Chiny i jeszcze trochę o robieniu wiochy

Ej gdzie jedziecie na wakacje? Bo ja już wiem! No prawie... To Wam opowiem, ok? Ale niechronologicznie. I w ogóle będzie trochę długo, bo mam długie wakacje. Trzy miesiące. W końcu młody jestem. Jeszcze.

sierpień i wrzesień
Jak może ktoś z Was wie moim marzeniem było przejechać Północną Afrykę rowerem. Po długich poszukiwaniach i się informowaniu dowiedziałem się tyle, że załatwienie wizy do Libii graniczy z niemożliwością: wymaga dużej ilości pieniędzy, czasu, pracy i szczęścia. I to wszystkiego naraz. No cóż, to nie zobaczę wszystkich rewolucji na raz. Dlatego zdecydowałem się na plan B.

W Kirgistanie jest to co lubię - przestrzeń i góry. Źródło: goaleurope.com






Plan B to Pik Lenina. Tak się składa, że ten plan B był planem A dla Michała i Natalii, więc dołączyłem do nich. Natalię i Michała spotkałem w zeszłym roku w Szuszi w Karabachu: ja byłem jeszcze przed wejściem na Kazbek, oni już po. Oni też bez liny. Nie jest tak, że się nie znamy: z Natalią studiuję na WFAIS UJ, ale jakoś tak wyszło, że wszyscy w trójkę widzieliśmy się ostatnim razem właśnie w Górskim Karabachu.



W Kirgistanie jest to co lubię! źródło: http://www.traveltourist.net
Pik Lenina ma 7134 metry i leży w Kirgistanie. Lecimy tam samolotem, co kosztuje nas jakieś 2000zł (w obie strony, przez Kijów). Wspólnie spędzimy w Kirgistanie miesiąc: po zdobyciu (miejmy nadzieję) piku poszwędamy się po kraju jedząc baranie oczy i inne regionalne smakołyki. Będzie kolorowo^^.

Potem nasze ścieżki się rozdzielają: Natalia i Michał wracają do Polski, a ja we wrześniu ruszę autostopem do Kraju Środka (Kirgistan graniczy z Chinami). Pewnie zatrzymam się w zachodnich Chinach, mam nadzieję odwiedzę Tybet (nie mówcie o tym pracownikom ambasady gdzie będę załatwiał wizę). Na Chiny nie mam specjalnego planu. Po prostu strasznie mnie ciekawi jak jest w kraju, w którym produkuje się... wszystko. I gdzie prawie nikt nie mówi po angielsku ani w żadnym z języków których się pracowicie uczyłem. Myślę, że wyjazd ten pełen będzie nieporozumień, pomyłek i jakichś dziwnych i niezrozumiałych sytuacji. Ale fajnie :D. Jak nie zabłądzę w tym gigantycznym kraju to pod koniec września wrócę do Biszkeku, wsiądę w samolot i wrócę do kraju ziemniaka.

Wyprawostrona - kliknij waść!
Postanowiliśmy, że zabawimy się w robienie strony i takie różne poważno-wyprawowe rzeczy. Zrobiliśmy więc stronę http://na-lenina.pl na której zamieszczamy informacje o wyprawie. Zdobyliśmy nawet patronaty medialne. Czyli, że będziemy sławni. Medialnie wspierają nas:

Teraz szukamy jeszcze takich miłych ludzi co kupią nam śpiworki, znaczy się sponsorów. Właśnie, może chcesz być naszym sponsorem? Chyba nie chcesz, żebyśmy zmarznęli? Na pewno nie. A z drugiej strony na pewno chcesz, żebyśmy powiedzieli w Antyradiu i w tych innych mediach, że nam pomagasz, hę? No, zastanów się. Jak już się zastanowisz to napisz na wyprawa@na-lenina.pl .

Oczywiście cała ta hucpa medialno-sponsorska (albo nawet polityczna) nie oznacza, że wyzbędziemy się naszych ideałów. O nie, termoaktywnych majtek nie założę!

lipiec
Lipiec będzie kresowo-rowerowy. Właściwie to chciałem go w całości spędzić na Białorusi, ale najpierw okazało się, że dość późno kończę sesję w Szwajcarii, a potem jeszcze (wyobraźcie sobie) zostałem (zupełnie bezczelnie) zaproszony na Festiwal Kultury Pogranicza Folkowisko 2012.
Banerek festiwalowy - kliknij!
Mam tam tylko opowiedzieć o swojej podróży do Iranu, ale jak przeczytałem co to za wydarzenie to zaraz stałem się wielkim fanem tego festiwalu i zaczynam właśnie je wszędzie promować. Przyjedźcie, będzie czadowo! Będziemy mieszkać w namiocie na końcu Polski, w Gorajcu, rzut beretem od Ukrainy, będziemy jeść wyroby Koła Gospodyń Wiejskich. Będzie gawędziarski wieczór opowiadaczy (gdzie swoja trzy słowa wtrąci również Andrzej Stasiuk, autor m.in. Jadąc do Babadag), będzie wieczór slajdowisk podróżniczych (gdzie swoje trzy słowa wtrąci również Wojciech Ganczarek, autor m.in. tego bloga), będą warsztaty ceramiczne i inne, wycieczki po dzikim Roztoczu, wieczorami hulanki przy muzyce folkowej wykonywanej przez takie zespołu jak Vladimirska czy Dagadana. I bimber.

Folkowisko  ma genialne filmiki promocyjne, mój ulubiony to ten o dojeździe:



Błąka się człowiek po tych Iranach, Chinach czy kto tam wie gdzie jeszcze, a własnej kultury nie zna. A gdzie indziej ją poznawać, jak nie na kresach? Od kiedy przejechałem się rowerem z Krakowa do Lublina strasznie mnie ciągnie w tamte strony. Na wschodzie jest na prawdę inaczej. Życie płynie zwyczajnie i powoli. Już nie mogę się doczekać hasania boso na łące przy muzyce korzeni.

Także plan na lipiec jest taki, żeby jak najszybciej wyjechać rowerem na wschód. Najpierw może Ukraina, potem Gorajec i wreszcie Białoruś. Białoruś. Jeździ człowiek w poszukiwaniu wrażeń po Iranach, Abchazjach, a tu taki dyktator tuż za miedzą^^.

No właśnie (uwaga, wstawka ideowa)

Bo czemu właściwie jest tak, że zagraniczny folk - amerykańskie country, portugalskie fado, Cesaria Evora, irlandzkie te takie podskakujące melodie czy w ogóle wszystko co nie nasze to jest takie super, a nasze to wiocha? Czy tylko dlatego, że polski folk nie doczekał się jeszcze współczesnych, ciekawych aranżacji? Chyba nie tylko dlatego... Swoją drogą dobrze, że znaleźli się tacy, którzy dbają, by polska muzyka ludowa nie została zapomniana całkowicie (zobacz program Muzyka Odnaleziona).

Bardzo często mam wrażenie, że w Polsce panuje moda na nielubienie Polski. Wszystko co Polskie to wiocha. A już mówienie o dobru naszego kraju to już jest nacjonalizm, moheryzm i kaczyzm. I wiocha oczywiście również. Dość często wśród emigrantów spotyka się wręcz wrogie nastawienie do naszego kraju i swoistą dumę, że się już tam nie mieszka i nigdy tam nie wróci. Dlaczego, dlaczego aż tak?

Zachowania tego typu obserwuje się wśród tzw. "młodych, inteligentnych, z dużych miast", czyli innymi słowy ludzi ze wsi, którzy dopchali się do miasta i pragną odciąć się od wszystkiego co wiejskie (w tym swoją drogą folku). Ludzie ci bardzo często bardzo płytko pojmują "nowoczesność" i karmią się tym wszystkim co wrzuca w ich gardła Donald Tusk, Gazeta Wybiórcza i inne tego typu organy trąbiące o tolerancji (które to słowo nie ma już chyba żadnego znaczenia), europejskości, nowoczesności, a atakujące wszelkie zacofanie utożsamiane implicite z Polską jako taką.

Dlaczego młoda inteligencja porewolucyjnych krajów arabskich wraca do swoich świeżo wyzwolonych spod dyktatorskiej władzy ojczyzn, organizuje się by budować nowy, silny kraj - chociaż wiedzą, że czeka ich ciężka praca i marna płaca w porównaniu do tego co mają na zachodzie - a tymczasem w Polsce, nie tak długo przecież po odzyskaniu wolności przez nasz kraj, wszyscy "młodzi, inteligentni, z dużych miast" wolą raczej uciekać stąd jak najdalej i z dumą opowiadają jak to nie zamierzają już do kraju wracać. 


Dyskusja nad tym zjawiskiem pojawiła się ostatnio w mediach w bardzo zaskakujący sposób. Sposób ten nazywa się KOKO EURO SPOKO. Ja nie mówię, że to jest fajna piosenka. Ona nie jest fajna. Ona jest: bardzo odpowiednia. Dla takiej imprezy jak mistrzostwa Europy w piłkę - prima sort! A co miało być, retuszowana jęcząca Maryla Rodowicz, czy stękająca Edyta Górniak? No proszę ja Was. Plebiscyt na hymn Euro wygrał ludowy zespół z Lubelszczyzny Jarzębina w lekko disco-piłkarskiej aranżacji. No i super, cieszę się, że nie kupiliśmy sobie żadnej importowanej Szakiry. Cały internet natomiast zaczął płakać nad tym faktem. Znamienite, że wśród komentarzy nie znajdziemy raczej odniesień do piosenki jako takiej, ale właśnie raczej żale, że wiocha i WSTYD PRZED CAŁĄ EUROPĄ! Ach, cóż ta Jaśnieoświecona Nowoczesna Świętoświecka Unia Europejska powie na wieśniary z Jarzębiny?! Och, ach, co to będzie! Już nikt nam nie uwierzy, że my też jesteśmy tacy nowocześni i w ogóle fajni. Biedni ludzie, biedni zapatrzeni w tę całą pożal się Europę, a raczej we własne jej wyobrażenie. Dbajmy o to co Polskie. Warto. Tak. Dlatego jedźcie ze mną na Folkowisko, będziemy robić totalną wiochę, nie będziecie się mogli pochwalić żadnym znajomym, że tam byliście, no bo siara po prostu  ;-)!

Polecam artykuł w Rzepie na ten temat. Też długi, ale całkiem ciekawy 
"Dlaczego w kraju, w którym 90 proc. społeczeństwa ma chłopskie korzenie, ludowość jest czymś wstydliwym?"

Komentarze

  1. Zapomniałeś wspomnieć, że przed sesją zdobędziesz najwyższy szczyt Europy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie kolego prawdo to, co Pan pisze o tym folku. Jam z miasta, a folk uwielbiam. To tak juz u nas jest, że "co nasze to gówno, co cudze to grają" A widzisz u nas w Poznaniu teraz trwa coś takiego jak Ukraińska Wiosna i niekiedy całkiem fajne kapelki pogrywają... A koko to cóż, to jest FOLK (tutaj raczej wiocha) na miare naszych możliwości... Jak w radio grają jakieś hopypopy na jedno kopyto (też wiochaz żeby nie było), to ciężko żeby NA EURO (dżizas...) piosnką było cos w rodzaju Mazurka od Prusinowskiego czy Polki od KZWW. Wszystko ma swoje miejsce i swoich odbiorców.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wojciechu, jak tak wschodnia Polskia Ci się podoba to kiedy do Wólki zawitasz?
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo lepiej: przez Chiny do Słotwiny!

      Usuń
  4. No,no,no... młody, fajny, mądry, z fantazją i do tego patriota! A wady jakieś Pan masz, panie Wojtek?
    Powodzenia w podróżach bliskich i dalekich:))

    OdpowiedzUsuń
  5. młoda, inteligentna, z dużego miasta16 maja 2012 15:20

    Koko euro spoko jest spoko i pasuje na Euro. Europa też jest spoko.
    Chciałam coś napisać do tej części ideowej, ale po wspomnieniu o Tusku i GW mi się odechciało. Od razu mi to źle robi na głowę, bo od razu to włącza ten idiotyczny podział na jakieś dwie polski i jeszcze ich wartościowanie. Nie wiem po co, skoro taki miły blog o podróżach, przygodach, spotykaniu ludzi na drodze, spędzaniu z nimi czasu i cieszeniu się światem.
    Bardzo kocham Polskę, ale czuję się też bardzo dziwnie i często nie wiem jak o niej mówić lub jak niektóre rzeczy wytłumaczyć (szczególnie za granicą) , m.in. przez to, że cały czas słyszy się/spotyka ten podział na dwie walczące ze sobą polski, które chciałyby sobie wzajemnie wytknąć wszystko i powiedzieć same najgorsze rzeczy. Bardzo kocham Polskę, ale też często jej nie rozumiem i może wtedy ktoś myśli, że jestem złym patriotą albo że narzekam.
    http://www.youtube.com/watch?v=PJKC6DQnBzc
    No, przynajmniej na stadionie wszyscy będą razem śpiewać hymn i Koko Euro Spoko

    p.s. hucpa? :)
    p.p.s fajne plany podróży

    OdpowiedzUsuń
  6. Zobaczyłam jedno zdjęcie z parzystokopytnym na tle gór i zapałałam bezinteresownym uwielbieniem do tego kraju.
    Na Lenina! Genialny wyjazd (czemu mnie nie przychodzą takie do głowy, tylko zawsze u mnie są wtórne, bo zainspirowane czymś lub kimś?), tylko zadziwiłeś mnie tym samolotem i to jeszcze za taką cenę. Sława, bogactwo i dobrobyt od tego bloga, wygłaszania prelekcji i grania w filmach;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, no też się zdziwiłem z tym samolotem.

      ALE żeby jechać do Kirgistanu stopem i stamtąd wrócić, należy (oprócz tego, że jechać z 2 tygodnie, ale to jest akurat fajne): kupić wizę do Iranu, Turkmenistanu (dwukrotna), Uzbekistanu (dwukrotna) i Iranu jeszcze raz (bo mają tylko jednokrotne z tego co kojarzę) no albo czerez Rosju i Kazachstanu i też na wizu mnogo djengów spożytkować. A trzeba wiedzieć, że załatwianie wiz do krajów postsowieckich trochę kosztuje (no do Rosji akurat najmniej, ale za taki Turkmenistan to z 4 stówki polecą jak nic i to jeszcze nie jest pewne bo to państwo policyjne i ogólnie bieda z wizami trochę jest zdaje się).

      Taakże tego ta opcja samolotowa wbrew pozorom to nie jest jakaś strasznie dużo droższa niż autostop. Ale oczywiście, kajam się w sromocie...

      Cóż mogę zrobić... A wiem, to wszystko wina Michała i Natalii bo oni kupili bilety pierwsi a ja chciałem z nimi ;-)

      Usuń
    2. Dobrze, przekonałeś mnie;-)
      To teraz będę oczekiwać na relację z wyprawy (i zdjęcia z gór, zdjęcia z gór!;)), ale nie ukrywam, że to jest kwestia "za jakiś czas", a "teraz" to ja czekam ale na super hiper ultra długi opis wyprawy na Kazbek!;)

      Usuń
    3. O Kazbeku coś się ukaże za czas niedługi, ale jakieś ultra długie to nie będzie, tam się długo nie wchodzi ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty