Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Nastawiacz kości z Santa Cruz

Daleko, w cholerę daleko. Z centrum to będzie jakieś dziesięć kilometrów po alejach wykładanych betonowymi płytami: trzęsie gdy najeżdżasz, trzęsie gdy zjeżdżasz, tak co dwa metry. Za targiem Fortaleza jeszcze trzy przecznice; chmura samochodów rzednieje, skręcasz w lewo przed sklepem żelaznym, dalej kilkadziesiąt metrów po błotnistych koleinach: dom na rogu, drzewo guajawy, toaleta na zewnątrz, cisza i dwa psy.

Ile miałby lat? Tego nie mówi. Gdy miał pięćdziesiąt, stwierdzi, ważył poniżej pięćdziesięciu. Teraz wydaje się, że można by go podnieść jedną ręką: szczupłe ciało ciasno opina śniada, pomarszczona skóra, ale skóra lśniąca, błyszcząca siłą. Świeżo wyprana biała koszula zakrywa ramiona aż po nadgarstki, z bioder spływa elegancja granatowych spodni.

Jest w nim coś, co kradnie całą uwagę. Jest jak cichy spektakl, teatr jednego aktora, wizja innego świata, który gdzieś nam się zagubił po drodze.

Podaje dłoń z uśmiechem, przechodzi do kolejnej osoby bez zbędnych słów, pozdrawia se…

Najnowsze posty

Nowy Rok z widokiem na dżunglę

Jak nakręcić film dokumentalny (o Paragwajczykach na przykład)

Niepodległość oglądana z Boliwii

Zderzenia cywilizacji: tam i z powrotem

Z pamiętnika młodego pisarza (5): wiersz o serwerowni

Z pamiętnika młodego pisarza (4): z Boliwii do Bratysławy