Opowieści abchaskie (5): Tkwarczeli

Opowieści abchaskie  | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |

Wpis będzie długi, ale przeważają w nim zdjęcia z postsowieckiego Tkwarczeli, także zachęcam. Poleca się zwłaszcza zobaczyć plakaty wyborcze! Ale po kolei.

Nowy Afon, oprócz palm i plaż, słynie z monastyru prawosławnych mnichów z greckiego Athosu, którzy sprowadzili się tam w XIX wieku. Monastyr jak monastyr, zwraca jednak uwagę postawa, w której zwiedzają ów przybytek ruskie turisty. Krótki spodenki to już szczyt szacunku, rządzą raczej kąpielówki i bikini. Dlatego w bramie mnisi zaopatrują zwiedzających w odpowiednie okrycia.
Ruskie turisty przyszły w majtach, więc trzeba im było zapodać kiece
Moją uwagę bardziej przykuło muzeum związane z ostatnią wojną. Mała salka w równie niewielkim białym budyneczku zaraz obok głównej drogi oferowała na swoich ścianach zdjęcia. Raczej bez reporterskiego polotu, a takie bardziej grupowe:
Jedno ze zdjęć w muzeum w Nowym Afonie
Tym moim "reprodukcjom" potem bardzo uważnie przyglądali się Gruzini, wyszukując po twarzach często nie tyle wrogów, co swoich byłych sąsiadów...

Mijał kolejny dzień, a ja dalej czułem niedosyt abchaskości w Abchazji i przesyt rosyjskości w tejże. Usiadłem, popatrzyłem na mapę i wybrałem - Tkwarczeli! A raczej: Tkwarczel, czyli wersja nie-gruzińska (jako, że większość gruzińskich miast ma na końcu "i"). Na mapie było to jedno z większych miast, ale jako jedyne z większych miast - nie nad morzem. Nie było w okolicy również żadnego jeziora, nad którym mogła by się czaić jakaś dacza Stalina czy cokolwiek w tym stylu mające moc ściągania Rosjan. Ruszyłem w tamtą stronę. Po drodze wiózł mnie m.in. około 50 letni mężczyzna, który - jak już pisałem - pomimo żywych wspomnień z czasów wojny, miał znacznie mniej negatywny obraz Gruzinów niż karmiona propagandą młodzież.

Tkwarczeli to upadły ośrodek wydobycia węgla kamiennego. W ciągu 20 lat populacja miasta spadła przeszło czterokrotnie(!) - z ponad 20 tysięcy ludzi do niecałych 5ciu tysięcy. Miasto upadłe. Miasto, które czeka. Na poprawę, na zmianę, na koniec, na cokolwiek. Budynki zarastają, w sklepach ser jest drogi, a przez skrzyżowania kuśtykają dzikie konie.

Tkwarczeli - miasto, które czeka


 
Tkwarczeli - koń
Wielka płyta - niby taka jak nasza, ale zamiast pobielonych buków czy innych topoli są... palmy
No prawie jak Wałbrzych, tylko cieplej

Przy okazji dowiedziałem się nieco o wyborach w tym kraju - nie kraju. No jak myślicie, co może oferować wyborcom kandydat na prezydenta Abchazji? Rozwój gospodarki? Wsparcie instytucji kulturalnych i edukacji abchaskiej (o którą tak podobno walczyli)? No nie. Prym wiedzie raczej przyjaźń z Miedwiediewem oraz zdolności przywódcze.
Będę dobrym prezydentem - siedzi koło mnie Miedwiediew i wcale się mnie nie wstydzi!
Nie, nie, nie - to ja będę dobrym prezydentem! Spójrzcie na moich gierojów, którzy w ślad za moim świeżutkim garniturem idą w bój o wolność Abchazji! Zobaczmy to bliżej...
Młodzi, zdrowi i chętni do walki abchascy chłopcy ruszą do obrony naszych granic ze mną na czele! Spójrzcie na ich wojskowy szyk, najlepsze marki - Adidas oraz laczki do kościoła, na głowach jeansowe kapelusze na działkę!
Tak, tak, nie ma żartów - w wyborach startują bardzo poważni kandydaci. Jeszcze nie zdecydowałem na kogo bym zagłosował. Zastanawiając się nad tym ruszyłem ku wylotowi mijając niegdyś piękny, dziś zdewastowany dworzec i trochę zarośniętych domów.
Dworzec kolejowy w Tkwarczeli
Myślałeś o hodowaniu drzew na balkonie?
Drzewa na balkonie nr 2


Kolejkaaaa! Ale nie dla dzieci
Tru industrial




















Ruch w mieście delikatnie mówiąc... no dobra, po prostu go nie ma, więc myślałem, że gdzieś się kimnę wśród tych walących się kominów, jednak niespodziewanie zabrała mnie dwójka młodych ludzi, którzy przyjechali tu w odwiedziny do rodziny. Byli to Gruzini, ale dzięki rosyjskim paszportom udało im się wjechać do Abchazji. Byli zszokowani, że jeszcze nikt mnie nie zastrzelił, ani nawet żaden separatist-terrorist mnie nie porwał. Byli typowymi Gruzinami: tzn. z jednej strony wszystko przejaskrawiali, ale z drugiej byli nad wyraz gościnni. Jechali tylko do Gali, ale jako, że jestem ich przyjacielem w potrzebie, zawieźli mnie aż na granicę (no bo, przynajmniej wg nich, jeśliby mnie nie zawieźli, z pewnością szybko zakończyłbym mój żywot). A jak już pisałem jest to droga krótka odległościowo, ale cholernie długa w praktyce, ze względu na NA PRAWDĘ fatalną nawierzchnię. Z jednej strony miło z ich strony, z drugiej - nie miałem czasu na namysł i koniec końców nie widziałem Oczamcziry, czyli miejsca gdzie odbywał się desant ruskich żołnierzy podczas wojny i ostre walki. Ale ostatecznie to właśnie ci goście opowiedzieli mi o bazach wojskowych jakie w Abchazji buduje Rosja i pokazali dwie z nich (zobacz tu).

I tak skończyła się moja przygoda z Abchazją. Wyszedłszy zostałem zatrzymany przez Gruzińskich pograniczników, na granicy, której ci ostatni nie uznają. Długo oglądali moje zdjęcia z kraju, w którym wielu z nich niegdyś mieszkało, a do którego teraz nie mogą wjechać. Mogą tylko patrzeć na drogowskazy na Suchumi pozawieszane na rozkaz prezydenta Saakaszwili wzdłuż budowanej autostrady z Tbilisi do Kutaisi. Wielkie litery "Suchumi" miały dodawać pewności, że Abchazja rzeczywiście jest częścią Gruzji. W praktyce jednak irytuje tylko Gruzinów, świadomych, że Abchazja prawdopodobnie została utracona na zawsze.

Żołnierze wzdychali i oburzali się, gdy widzieli pozarastane domy w Suchumi, śmiali się na widok nagrobka ze stakankiem i dziwili się oraz wyrażali swego rodzaju uznanie patrząc na zdjęcia rosyjskich baz wojskowych (wszystko to tutaj). Jeden z nich zawiózł mnie do Zugdidi, gdzie spędziłem noc w namiocie w parku. A rano ruszyłem dalej.

Napis na murze przy wyjeździe z Zugdidi

Komentarze

  1. Rozłożył mnie ten plakat z sołdatami :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jestes z PISU czy NOP ? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem z Nibylandii przyjacielu! chodź, napij sie naszego ożywczego nektaru z marchwi!

      Usuń
  3. Mialo byc obiektywnie i prawdziwie.. Ale cos sie nie udalo.. Z kazdego kawalka przebija tylko antyabchazkosc i antyrosyjskosc autora.. Czyli jak zawsze, jak w kazdych mediach naszej czesci swiata..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty