Budżetowe podróże? Wenezuela 2015: taniej się nie da!

Na pewno chcesz mnie zapytać skąd wziąłem tyle pieniędzy, by spędzić całe dziewięć miesięcy w Wenezueli? Bład. To chyba ja powinienem zapytać Ciebie, skąd wziąłeś tyle, by przeżyć podobny kawał czasu w Polsce. Zaprawdę powiadam Ci: hiperinflacja czyni cuda!

To się nazywa mieć swoje pięć minut (bogactwa). Wszystko to co mam w rękach to obecnie raptem jakieś pięćdziesiąt dolarów.

Porozmawiajmy o cenach. Albo najpierw: o kursie wymiany. W Wenezueli istnieje kontrola wymiany z ustaloną ceną dolara: 1$=6,30bsf. Cena ta jest znacznie zaniżona w stosunku do rzeczywistej wartości lokalnej waluty - boliwara (bsf). Niemal wszystkie dolary, jakie wpływają do kraju, to pieniądze z ropy naftowej. Cena surowca w ostatnich latach spadła przeszło dwukrotnie, dolarów więc nie ma, popyt na amerykańską walutę rośnie i czarnorynkowy kurs osiąga wartości iście skandaliczne.

W praktyce: gdy przyjechałem do Wenezueli w październiku 2014 za dolara mogłem dostać 95bsf. Obecnie (29 czerwca 2015): jakieś 430bsf. Teraz już mogę opowiedzieć coś więcej o cenach. Dla wygody będę posiłkował się kursem dolara sprzed miesiąca, mniej więcej 1$=370bsf, co daje łatwy przelicznik w przybliżeniu 1zł=100bsf. Ceny też oczywiście wariują, mianowicie rosną, ale nie w takim tempie, jak kurs amerykańskiej waluty. Konsekwentnie, jeśli chodzi o ceny, biorę pod uwagę te z maja 2015. W porządku, teraz już mogę się z Wami rozliczyć, to znaczy: skąd ja mam te miliony, by utrzymać się tyle czasu w Wenezueli, w jednym z tych egzotycznych krajów, do których dwutygodniowa wycieczka kosztuje z grubsza dziesięć tysięcy złotych.

Zakwaterowanie
Od kilku miesięcy siedzę w Meridzie, uniwersyteckim i turystycznym mieście w Andach. Wynajmuję pokój u rodziny niedaleko centrum. Miesięcznie płacę 2500bsf, czyli 25zł. A Ty ile płacisz za miesiąc wynajmu w Krakowie, uniwersyteckim i turystycznym mieście pod Tatrami? Podejrzewam, że coś koło 600zł, czyli 24 razy więcej. Tak, mam wodę, prąd, bezprzewodowy internet i widok na góry w pakiecie.

Gdy kilka tygodni temu rozpoczynając podejście na Pico El Toro zatrzymałem się w małym hoteliku w Los Nevados, chyba najbardziej znanym z andyjskich miasteczek, za pokój z kolacją i śniadaniem zapłaciłem całe pięć złotych. A Ty ile wydałeś za podobną przyjemność w Zakopanem?


Jedzenie
Tym razem już może bez prozy: rzucam listę przykładowych cen żarcia.
  • obiad: zupa, drugie danie, sok naturalny = 2zł
  • kawa espresso = 20gr
  • kawałek tortu w cukierni = 80gr
  • kilo bananów = 40gr
  • bagietka = 20gr
  • pół kilo fasoli = 30gr
  • empanada z mięsem (taki duży smażony pieróg) = 40gr
  • litrowy jogurt = 60gr
  • dwulitrowy sok = 80gr
  • chilaquiles w średnio drogiej meksykańskiej restauracji = 3zł
  • panini w dość drogiej restauracji z kelnerami, szafą win itd. = 5zł 
  • kilo mięsa = 4zł
  • kilo sera = 4zł

Oczywiście może się zdarzyć, że chcesz kupić mleko w proszku i go nie ma, albo trzeba stać po nie parę godzin w kolejce. Podobnie może stać się z papierem toaletowym, mydłem, szamponem, olejem, itd., ale zawsze możesz wtedy iść do pana spod bloku, który sprzeda ci to bez kolejki i drożej, np. 1.20zł za litr oleju (zamiast za 6gr) czy 5zł za kilo mleka w proszku (zamiast za 70gr). W ogóle możesz uledz wrażeniu, że niewiele rzeczy okupuje sklepowe półki, ale od czasu do czasu zaskoczą cię peruwiańskie suszone pomidory w oliwie czy hiszpańskie oliwki nadziewane wędzonym łososiem po jakiejś śmiesznej cenie. A z drugiej strony należy podkreślić, że mimo tak niskich cen nie chodzi tu o żaden dziki kraj, gdzie jeść dadzą widelcem z patyka, a bananowy liść zrobi ci za talerz. To espresso prawdopodobnie będzie najlepszym espresso jakie piłeś w życiu, obiadem najesz się jak dziki niedźwiedź, w lokalu będzie klimatyzacja, serwetki, pół miliona sosów i przemiła kucharka. Mięso i ser przechowywane będzie w lodówce i tak dalej.


Różne
  • litr benzyny = 0.10gr (tak, gr, nie zł!)
  • bak paliwa (50 litrów) = 5gr
  • książka = 25gr-10zł, zazwyczaj coś koło 2-3zł
  • bilet na samolot Caracas-Merida = 12-20zł
  • bilet autobusowy Caracas-Merida (800km) = 6-8zł
  • bilet komunikacji miejskiej = 10gr
  • bilet na metro w Caracas = 4gr
  • gitara produkcji krajowej = 60zł
  • usługa wymiany piasty i i szprych w rowerowym kole = 5zł
  • usługa zaszycia dziury na dupie w spodniach = 50gr
  • strzyżenie = 1zł
  • czyszczenie zęba wraz z plombą światłoutwardzalną = 10zł
  • godzina lekcji gry na cuatro = 1.50zł


Także tego. Jeśli zawsze myślałeś, że przenigdy nie będziesz bogaty, że nie zaznasz tego słodkiego poczucia beztroski wybierając największy kawałek tortu w całej cukierni, natomiast zawsze będziesz musieli jeść pasztet z przeceny w tesco, jedź do Wenezueli! I to teraz, bo kryzys i hiperinflacja mają w zwyczaju kiedyś się kończyć. W szczególności po wyborach w szóstego grudnia 2015 może się coś zmienić, może na przykład wybuchnąć wojna domowa (niestety, wydaje się, że w pewnym zakresie istnieje taka możliwość), może też dojść do władzy ktoś, kto też będzie kradł, ale rozsądniej itd., w każdym razie skończy się dobre i w Wenezueli znowu będzie drogo, tak jak kiedyś.


Ale zaraz, zaraz, ktoś zapyta: ale po co w ogóle tam jechać? Przecież to nie jest Peru ze swoim Machu Picchu, Argentyna z tangiem i wołowiną, Brazylia z sambą, Meksyk z pikantną kuchnią... Wenezuela, jakiś taki ubogi krewny (hohoho, nic bardziej mylnego!), znany co najwyżej z ropy naftowej i zmarłego prezydenta Chaveza. No więc po co?

W sumie to nie wiem, chyba bez sensu. Chociaż ostatecznie oprócz rajskich plaż takich jak ta w Tucacas...
... czy w Choroni ....
... mają też jakieś tam różowe kwiatki ...
... ludzi, którzy suszą kakao przed kościołem ...

... kosmate nogi polskiego rowerzysty wiszącego na hamaku ...

... jeszcze parę plaż, jakby komuś było mało ...

... całkiem zadbane ...

... i pomysłowe parki w miastach ...

... krokodyle na pastwiskach (te kostropate cielska po lewej nad wodą) ...

... nienajgorsze drogi ...

... sympatycznych ludzi i dziesiątki gatunków muzycznych, takich jak joropo czy merengue ...
... jakieś przenudne krajobrazy, no płaskie toto po horyzont ...

... aha, rzeka, no też coś, tak jakby w innych krajach rzek nie było ...

... że czerwona rzeka? w Afryce mają całe Morze Czerwone! ...
... gęste lasy? że to Janowskie gorsze? ...

... stolica, no aha, każdy kraj ma stolicę, okej, może nie w każdym kraju możesz jechać do mieszkania kolejką linową, ale stolicę zasadniczo każdy ma ...

... a że na obrzeżach tej stolicy stoi prawie trzytysięcznik z którego widać Morze Karaibskie? ...
... no tak, tak, jak ktoś koniecznie potrzebuje wyżej, to prawie pięciotysięcznik też się znajdzie, z lodowcem ...

... tak, tak, z jeziorem też ...

... w porządku, tamte jezioro było dość małe, ale są też większe ...

... i przechadzają się nad nimi ładne dziewczyny ...

... i jacyś Polacy śpią w namiotach, bo jak ktoś w obcym kraju śpi w namiocie, to to najpewniej nasz ...

... po tych górach można zejść do miasteczka ...

... albo wejść wyżej, też do miasteczka ...

... kwiatki powąchać ...

... do domu zajść ...
... pod wodospad ...

... na pole ...

... czy na pastwisko...

... no ogólnie jest tam parę rzeczy do roboty, jak już ktoś się znudzi wydawaniem pieniądzy na skandalicznie tanie produkty. Nade wszystko w tych wszystkich wioskach, miastach, górach, miasteczkach i na plażach przechadzają się - przepraszam polskie dziewczyny, ale no taka jest niestety prawda - najpiękniejsze kobiety na świecie. Proponuję taki prosty eksperyment: wejść w google, w grafikę i wpisać frazę chica venezolana (czyli: wenezuelska dziewczyna, właściwie to najlepiej od razu chica venezolana playa, czyli plaża, żeby od razu ulokować się w odpowiedniej scenerii). No tak, tak, w porządku, robią sobie sztuczne cycki, ale nie wszystkie!

Na koniec należy przyznać, że owszem, niniejszy artykuł nosi wszelkie znamiona podróżniczego tabloidyzmu. Hiperinflacja, kryzys polityczny i ekonomiczny Wenezueli, wraz z całym swoim bagażem historycznym, baterią przyczyn, żniwem skutków i problemów, domagają się głębszej analizy. Ona nadejdzie, ona powstaje, poczekajcie jeszcze jakiś czas, i będziecie mogli czytać do woli! A póki co zostaje Wam film:


i więcej zdjęć:

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dla nas owszem. Ale jeśli się jest Wenezuelczykiem na etacie i zarabia 70zł miesięcznie, to te 2zł za obiad to nieosiągalna drożyzna. Inne sprawa, że istnieją inne sposoby zarobku niż etat w obuwniczym, ale o tym w odpowiednim momencie...

      Usuń
  2. Lo que te faltó agregar es la enorme inseguridad.... Viajar a Venezuela es un riesgo inmenso mayor que vivir en ella que ya es bastante...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No owszem, riesgo jest wszędzie, w Polsce też, jak mówisz w autobusie po niemiecku, to w łeb dostaniesz. Dzięki za wspaniałe zdjęcia i sugestywne opisy na tej stronce! Podoba mi się!

      Usuń
  3. Gracias hermoso polaco por acordarte de mi pobre pais...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ya va, pero que pobre! Te tengo una idea: visita a Nicaragua, a Albania, a Armenia, y luego me dices si Venezuela es pobre o rica.

      Usuń
  4. Vos sabeis, que me faltó agregar tambien, que las mejores arepas con carne mechada y aguacate se encuentran por el mercado periferico, que los de GNB son unos personajes comicos y de pelicula de horror a la vez, que todo el pais desde hace muchos años esta enloquecido con un tipo llamado Simon Bolivar, que profesor Briceño siempre da ejemplo de la tia del cafetal, que la gente hace demasiadas colas, que un caucho cuesta tres salarios minimos, pero en el mismo tiempo el mcdonald en la plaza siempre esta lleno, que en este pais revolucionario la comida que sirve el cafe estatal se llama negro primero BURGER etc. etc. etc. Me faltó agregar mucho, inseguridad no es la unica cosa que se puede decir sobre Venezuela, aunque muchos piensen, que sí lo es. De todas maneras estoy preparando un texto muchisimo más amplio acerca del tema.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Falta mucho...y va ser dificil cerrar todo en un post, uno es seguro, para extranjeros los precios son de locusra, por baratos, para turistas de afuera el unico problema es la seguridad...el problema es mucho mas complicado para los ciudadanos de este rico pais.Venezolana en Varsovia

      Usuń
  5. Witam
    Chciałem zapytać jak wygląda obecnie kwestia bezpieczeństwa w Wenezueli ponieważ zainspirowałeś mnie do odwiedzenia tego kraju. Rozumiem, że podróżujesz sam i właśnie pod tym kątem mógłbyś coś o tym napisać. Interesuje mnie czy samotny turysta może się tam czuć w miarę bezpiecznie oraz czego unikać aby zmniejszyć ryzyko nieprzyjemnych zdarzeń.
    Pozdrawiam
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się czułem całkiem nieźle, ale oczywiście trzeba uważać, słuchać rad ludzi dotyczących tego gdzie najlepiej się nie wybierać, szczególnie po zmroku. Oczywiście nie należy też brać wszystkich ostrzeżeń na poważnie: istnieją przypadki osób, które z panicznego strachu nie wychodzą niemal z domu, i to jest jawnie przesadzona skrajność.

      Usuń
    2. Słyszałem historię (z pierwszej ręki) o bandytach, którzy zatrzymali autobus i na dzień dobry zastrzelili cztery osoby na przednich fotelach. Zastanawiam się, jak często takie rzeczy się tam zdarzają. Słyszałeś podobne historie na miejscu?
      Przed wyjazdem do Kolumbii chciałem zweryfikować pojawiające się wszędzie informacje o Polakach, którym ktoś podrzucił narkotyki i odsiadują wyroki. Okazało się, że we wszystkich opisanych przypadkach wieźli narkotyki świadomie, nie było żadnego podrzucenia. Nie wiem, czy sytuacja w Wenezueli jest tak zła jak mówią, czy to też tylko taka legenda o niebezpiecznym kraju?
      Pozdrowienia

      Usuń
    3. Jasne, dlatego nie jeżdżę autobusami ; ). No zdarzają się takie akcje, słyszy się historie. To znaczy najczęściej jednak słyszy się historie o zwykłych kradzieżach, bez morderstw, i często takich, których dałoby się uniknąć nie wyciągając oscentacyjnie elektroniki na ulicy czy w autobusie. Niebezpieczeństwo istnieje, mimo to przez 9 miesięcy, które tam spędziłem nic mi się nie stało.

      Usuń
    4. Bartek, jesli chcesz zyc-to nie przyjezdaj.Wojtek zauroczyl sie tym,ze sytuacja jest tu taka jak w PRL, kiedy kazdy cudzoziemiec, ktory mial 10 dolarow byl panem sytuacji.

      Usuń
    5. Hahaha, no właśnie dlatego tak lubię Wenezuelę: tu nikt nie zrzędzi, nie szuka dziury w całym, nie robi kwaśnych min, nie wymądrza się i nie narzeka, choćby nie mógł kupić masła, mąki, makaronu ni papieru toaletowego ; )

      Usuń
  6. Cos mi nie pasuje z tymi cenami. Najwiekszy banknot jest 100 Bolivarow a 100 Bolivarow to 63 ZL Wiec jak to sie ma do twoich cen?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100 BOLIVAROW TO 63 ZLOTE A NIE 1 ZLOTY. Nie wiem w jakiej ty Wenezueli mieszkasz lecz za dobre obuwie trzeba zaplacic ponad 1000 AMERYKANSKICH DOLAROW. Przespales wzrost cen czy jak

      Usuń
    2. "W Wenezueli istnieje kontrola wymiany z ustaloną ceną dolara: 1$=6,30bsf. Cena ta jest znacznie zaniżona w stosunku do rzeczywistej wartości lokalnej waluty - boliwara (bsf). Niemal wszystkie dolary, jakie wpływają do kraju, to pieniądze z ropy naftowej. Cena surowca w ostatnich latach spadła przeszło dwukrotnie, dolarów więc nie ma, popyt na amerykańską walutę rośnie i czarnorynkowy kurs osiąga wartości iście skandaliczne.

      W praktyce: gdy przyjechałem do Wenezueli w październiku 2014 za dolara mogłem dostać 95bsf. Obecnie (29 czerwca 2015): jakieś 430bsf."

      Przespałeś lekcję czytania ze zrozumieniem?

      Cena dolara na dziś: 887bsf, czyli 100bsf to mniej niż 50gr

      Usuń
  7. Dlaczego swiadomie dezinformujesz innych. Nie wiem jaka ty waluta placisz bo oficjalna jest BOLIVAR FUERTE 100 Bolivares to 15 DOLAROW. Chlopie w Caracas szynka kosztuje ok 160 VEF Zwykla Coca Cola ok 20 VEF. Wiec policz sobie skoro 1 VEF to ok 15 CENTOW USA i nie wprowadzaj ludzi w blad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolega uparcie nie chce rozumieć. Ja specjalnie dla kolegi napiszę jeszcze raz: w Wenezueli istnieje oficjalny kurs boliwara. Wenezuelczyk może kupić dolary po tym kursie jeśli jest synem Merentesa lub siostrzeńcem Cilii Flores, cała reszta w praktyce kupuje dolary po kursie czarnorynkowym. Jeszcze raz: CZARNORYNKOWYM. Kurs czarnorynkowy jest INNY od oficjalnego. Zrozumiano?

      Jeśli nie zrozumiałeś, przeczytaj jeszcze ze trzy razy, a potem przejdziemy do zdementowania Twoich informacji: szynka kosztuje jakieś 1400bsf, co według kursu oficjalnego to przeszło dwieście dolarów. Według kursu czarnorynkowego to mniej niż dwa dolary, zrozumiano? Ja kupuję boliwary według kursu czarnorynowego, więc ta szynka kosztuje mnie mniej niż dwa dolary za kilo, okej?

      Coca cola swoją drogą kosztuje 150bsf o ile pamiętam. Czyli 70gr.

      Usuń
  8. Kantory w Warszawie i Krakowie oferuja Bolivary po 63 grosze za 1 VEF. Kupujac 100 VEF w kantorze zaplacic musisz 63 zl. To samo sie tyczy oficjalnego kursu bankowego. Sprobuj sobie kupic za 50 gr 100 VEF jak mowisz to cie wezma za psychicznie chorego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolego Anonimowy - Warszawa nie leży w Wenezueli. W kraju gdzie jest odgórna regulacja kursu walut powstaje CZARNY RYNEK i takie cenowe galimatiasy.
      Dla przykładu: w Argentynie 1 USD kosztuje 9.71 pesos. Ale nie można go kupić. Dlatego wszyscy kupują na CZARNYM RYNKU po 15 peso i więcej.

      Usuń
    2. Artur, dzięki, że nie wyręczyłeś.

      Usuń
    3. *że mnie wyręczyłeś

      Swoją drogą: i jak tam, Macri nie uwolnił peso?

      Usuń
    4. Dla tych którzy żyli w PRL, to co opowiadasz jest jak najbardziej normalne,oczywiste i logiczne. pozdrawiam.

      Usuń
  9. Cześć Wojtek,
    Dzięki za super migawkę z Wenezueli.
    10.01.16 w Buenos Aires rozpoczynamy podróż dookła Ameryki południowej czy jest możliwośc uzyskania od Ciebie troszkę aktualnych wiadomośći z Wenezueli.
    Pare dni temu dostałem np.informację że przejścia drogowe z Kolumbią są zamkniete ze wzgledu na kiepską sytuacje w Wenezueli i nie wiemy jak to zweryfikowac.
    jeśli to możliwe odezwij sie na mojego maila iduapass@op.pl
    pozdrąwiam
    Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, granica jest zamknięta.

      Jeśli chcesz zadać jakieś pytania, to kieruj się poradą w zakładce Kontakt http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/p/kontakt.html w sensie pytaj w komentarzach.

      abrazos

      Usuń
  10. A używany samochód w znośnym stanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochód, wygodnicki... : p
      Chyba gdzieś już o tym było w komentarzach, zajrzyj tutaj: http://fizyk-w-podrozy.blogspot.com/2015/10/ile-wydaem-przez-dwa-lata-w-drodze-i.html

      Usuń
  11. Zastanawia mnie jedna rzecz,gdybym przyjechał do Wenezueli i chciałbym rozmienić dolary po przeliczaniu,które podałeś 1$=400bf, to gdzie mam to zrobić? oficjalny przelicznik w tym kraju(zapewne kantory)to jakieś 7 bf.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastanawia mnie jedna rzecz,gdybym przyjechał do Wenezueli i chciałbym rozmienić dolary po przeliczaniu,które podałeś 1$=400bf, to gdzie mam to zrobić? oficjalny przelicznik w tym kraju(zapewne kantory)to jakieś 7 bf.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W praktyce tajemne hasło "czarny rynek" oznacza dla przeciętnego zjadacza chleba (tzn. jeśli nie chcesz wymieniać miliona dolarów, tylko powiedzmy trzysta), że szukasz osób prywatnych które skupują dolary na oszczędności, czy niewielkie przedsiębiorstwa potrzebujące dolarów by importować towar (sklepy meblowe, agd, rtv, etc.). Wymienianie dolarów na czarnym rynku jest oczywiście nielegalne. Wszyscy oczywiście korzystają z tej opcji, nie należałoby jednak pytać policjanta czy urzędnika "gdzie można wymienić dolary na czarnym rynku" bo może się to skończyć nieprzyjemnie. Ale nie musi: policjanci też czasem kupują dolary.

      Obecny kurs to już ponad 900 boliwarów za dolara.

      Usuń
  13. Cześć Wojtek!

    Postanowiłem przyjechać do Wenezueli wraz z żoną i dwoma synami ( 7 i 9 ). Chcielibyśmy spędzić rok. Muszę wziąć odpowiednią ilość gotówki. Przylecimy samolotem. Czy znane Ci są jakieś ograniczenia związane z wwożeniem gotówki w obcej walucie? Oczywiście nie będą to miliony, jesteśmy raczej można by rzec, skromnie wyposażeni, ale dolarów trzeba wwieść tyle, żeby starczyło na rok. Przecież dolarów w Wenezueli nie wypłacę, no chyba że się mylę. Będę wdzięczny za odpowiedź. Poza tym masz świetne życie i bardzo Ci kibicujemy.Fajna energia :) Pozdrawiamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wwóz, wymiana i wywóz pieniędzy nie podlegają ograniczeniom do kwoty 10 tys. USD. Nie ma ograniczeń celnych, które odbiegałyby od powszechnie stosowanych. Obowiązują restrykcyjne przepisy dotyczące wywozu materiału roślinnego i zwierzęcego; nieprzestrzeganie ich podlega surowym karom. Przy zakupie pamiątek imitujących wyroby kultur prekolumbijskich należy zachować dowód zakupu w celu okazania go podczas kontroli bagażu na lotnisku.

      Usuń
    2. Dodam tylko, ze mozna znalezc na miejscu kogos kto ma konto za granica, najlepiej w Europie. Wtedy wysylamy mu EURO a on nam wyplaca boliwary w gotowce lub na konto w Wenezueli - robilem tak jak mi sie skonczyla gotowka.

      Usuń
  14. Świetny artykuł. Czy może orientujesz się jak jest z kupnem nieruchomości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dowiadywalem sie dokladnie, le podobno nie ma duzo niedogodnosci.

      Usuń
  15. Po angielsku da się dogadac w Wenezueli?

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak wygląda sytuacja bankowa?Czy są tam jakieś banki które występują w Polsce lub Europie??Jeżeli tak to dlaczego nie zarabiasz na tej hiperinflacji wystarczy wymienić sobie 1000 dolarów na czarnym rynku po około 900bfs za dolara 1000$*900bfs=900 000 bfs .Potem wrzucić to na konto polecieć do stanów bądź europy i wymienić boliwary na dolary.Potem wrócić do Wenezueli i znów wymienić dolary za boliwary i tak w kółko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że kantory skupują boliwary co najmniej tak chętnie, jak białoruskie ruble. Czyli wcale. Ale podejdź do banku, zapytaj, i mi opowiesz, może zrobimy biznes życia.

      Usuń
    2. Super opis realiów życia w Wenezueli. Mam pytanie dotyczące powyższego pomysłu. Czy jest możliwość legalnego przetransferowania boliwarów, z konta bankowego w Wenezueli na konto bankowe np; w Europie?

      Usuń
    3. A masz w Europie konto w boliwarach?

      Usuń
    4. Tak. Jest możliwość posiadania takiego konta.

      Usuń
    5. Doprecyzuję pytanie. Czy prawo Wenezuelskie dopuszcza transfer boliwarów zagranicę?

      Usuń
    6. W zasadzie to nie wiem. Wiem natomiast, że boliwar nie jest walutą wymienialną, tzn. bank centralny Wenezueli nie zapewnia ci wykupienia swojej waluty (podobnie jak w przypadku np. białoruskiego rubla), bo wymienianie jej na dywizy ma opisane obostrzenia.

      A swoją drogą: gdzie można mieć za granicą konto w boliwarach?

      Usuń
    7. No, gdzieżby :) jak nie w Szwajcarii.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tu Unknown. Daj znać na mojego maila wdasokdad@gmail.com to się dogadamy jak chcesz:).

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny artykuł! Jakby ktoś chciał się tam wybrać na min. miesiąc to ja też jestem chętna :)

    Wojtek, czyli bez znajomości hiszpańskiego nie ma co tam jechać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jechać można. Wszystko można, byle z wolna i ostrożna.

      Usuń
  20. A'propos jechać... ile kosztował cie przelot? Jak go zorganizowales-tzn.skąd najlepiej startować, gdzie przesiadac, itp? Korzystales z jakiejś podrzuconej promocji-typu wrzutka na fly4free czy samodzielnie wyszukiwarka typu kayak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałem najprostszą opcję: poleciałem do Meksyku, a dalej rowerem.

      Usuń
  21. Jak sprawa z kursem nieoficjalnym wygląda obecnie? Szczerze mówiąc jeżeli sytuacja potrwa do początku przyszłego roku, a może końca bieżącego z chęcią bym skorzystał z tych dobrodziejstw :). Nie żebym na 2 lata miał przylatywać, ale jakieś porządne wakacje strzelić można, chociaż kto wie jak na miejscu przeliczę sobie swoje oszczędności... :). No i jak wygląda Twoje nastawienie do ewentualnego spotkania się na miejscu z gośćmi z Polski? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aktualny kurs można śledzić na stronie https://dolartoday.com/

    Pozdrawiam z Ekwadoru.

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej!
    A orientujesz się może czy można zakupić bilety do Wenezueli i zapłacić w bolivarach?
    Znasz może jak opcje jak wymienić walutę na odległość , jakieś fora inne miejsca gdzie można z kimś dobić targu? Karolina

    OdpowiedzUsuń
  24. Atrakcyjność tego bloga jest bardzo duża. Świetny design - pasuję do prowadzonej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  25. Swietny blog! Szukalam wlasnie info o Wenezueli ;) Dzięki! Rozumiem, ze w obecnej sytuacji politycznej w kraju podroz tam moze byc srednim pomysłem? Pozdr, Kalina

    OdpowiedzUsuń
  26. Wszystko zalezy od tego czego poszukujesz : )

    OdpowiedzUsuń
  27. Ulec, nie uledz.

    Ładny i ciekawy artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jesssu....jeszcze mnie tam nie było , dlaczego ????? W Peru byłam, w Brazylii byłam, w Argentynie byłam, do Meksyku jadę w listopadzie... a tu okazuje się, że zupełnie bez sensu ;) Do Wenezueli muszę... :))) No i te ceny, bajeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne zdjęcia z Wenezueli, gratuluje

    OdpowiedzUsuń
  30. Obecnie (listopad 2016) odradzalabym podroz do Wenezueli ze wzgledu na sytuacje polityczna i zwiekszona ilosc przestepstw. Samej udalo mi sie tam spedzic wakacje jesienia 2014 roku i bylo to najpiekniejsze miejsce na Ziemi, na ktorym bylam. Dodajac do tego hiperinfalcje - byl to nieziemsko tani pobyt. Sama licze na to, ze sytuacja sie predko poprawi bo marzy mi sie powrot w tamten region.
    Co jak co - jednak bezpieczenstwo w podrozy jest najwazniejsze...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komantarzopisarze proszeni są o się podpisanie!

Popularne posty